W skrócie

FILOZOFIA A BIBLIA
Pewien wykładowca filozofii Uniwersytetu w Kolumbii Brytyjskiej (Zach. Kanada) w publicznym oświadczeniu zaatakował wiarę w Boga i w Biblię jako w Słowo Boże.

Wydział Filozofii Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej poprosił kilku duchownych o wygłoszenie przed zgromadzeniem uniwersyteckim dziesięciominutowych oświadczeń bro­niących ich wiary chrześcijańskiej. W spotkaniu tym, które miało miej­sce 25 stycznia 1963 roku, wzięło udział około sześciuset studentów i pracowników wydziału.

Jednym z mówców był DEREK PRINCE, wówczas wykładowca filozofii w King's College w Cambridge. Poniżej przedstawiamy tekst jego mowy wygłoszonej na Uniwersytecie w Kolumbii Brytyjskiej.

 
START arrow ARTYKUŁY arrow WIERZYĆ - rozum czy doświadczenie?
WIERZYĆ - rozum czy doświadczenie? Drukuj Email
Redaktor: lora   
Dlaczego w chrześcijaństwie bardzo kluczowe jest odróżnienie intelektualnej akceptacji prawdy od jej doświadczenia? Myślę, że zawiera się w tym pytanie o naturę chrześcijaństwa, czyli: czym ono właściwie jest. Czy to wielka religia, czy specjalny system przekonań, czy zbiór życzeń i marzeń o tym jak ludzie powinni żyć, cel który musi być wyznaczony ale i tak z założenia nieosiągalny itp.
Według mnie chrześcijaństwo jest czymś więcej, czymś unikanym. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że twórca tego „sposobu” czyli Jezus wyraźnie określił na czym życie zgodne z jego nauką ma polegać. Mówił o przywróceniu bliskiej relacji z Bogiem dzięki temu, że sam Bóg wysyła do nas informację JAK to robić.

Sama myśl o prawdziwym kontakcie z Bogiem w pierwszej chwili wydaje się zbyt odważna i trochę nas konfrontuje. Bo czy to nie brzmi jak instrukcja skontaktowania się z cywilizacją pozaziemską? Niby o tym oglądamy filmy SF lecz gdyby ktoś ze znajomych zaczął o tym mówić na poważnie, wziąłbyś go za wariata. Czy tak właśnie brzmi w twoich uszach twierdzenie, że misja Chrystusa miała za cel realne, fizyczne skontaktowanie ludzi z Bogiem?

Gdyby się przyjrzeć temu, czego Jezus uczył swoich uczniów – okazałoby się, że wywracał im w głowach. Uczył korzystania z niezwykłej Bożej mocy, którą się z nimi dzielił. Jezus uczył, że modlitwa wiary przyniesie efekt, kazał im nazywać Boga Ojcem - tak jak On sam to robił. Oczekiwał zaufania, wiary samemu Sobie – czy nie było to lekkie wariactwo? Zresztą poprzeczka była bardzo wysoko postawiona, na przykład konieczność przebaczenia ludziom, którzy nas skrzywdzili. Tak praktyczne i poważne decyzje są podejmowane po namyśle.

Ostatnio pożyczałam sporą kwotę pieniędzy pewnej osobie. To jedna z takich decyzji, którą trzeba przemyśleć, bo może wiele kosztować. Jeśli podjęłam decyzję, że pożyczę to oznacza, iż praktycznie zaufałam tej osobie: zwróci i nie stracę. To bardzo osobiste zaufanie, które oznacza, że wiem, że ten człowiek mnie świadomie nie zrani, nie wykorzysta. I jestem w stanie zaryzykować - tu akurat pieniądze - głęboko wierząc, że się nie zawiodę.

Podobnie jest z chrześcijaństwem, ale Jezus prosi mnie o coś większego – moje życie, przyszłość, plany. W zamian obiecuje życie wieczne, głęboki pokój w życiu na ziemi, wygrywanie w Jego stylu, zaspokojenie potrzeb. Jest jednak ryzyko. Skąd mam wiedzieć, że to wszystko, co On mówi jest prawdą? Że zadziała w moim życiu? A może stracę wszystko i na koniec życia okażę się bankrutem? Czy jedna śmierć, nawet historycznie potwierdzona i nawet czy zmartwychwstanie Jezusa - wystarczy? No, ale jeżeli On jest naprawdę Bogiem za jakiego się podaje, to chyba już mogę być spokojna?

Nie byłoby mądre pożyczać poważnej sumy komuś obcemu, niesprawdzonemu. Jakieś 100 złotych – jeszcze możesz zaryzykować, ale 100 tysięcy??? A jak bardzo chcę ochraniać swoje życie? To właśnie dlatego muszę doświadczyć mocy i realności Boga, żeby oddać Mu prawo do siebie, powiedzieć, „Panie, moje życie należy do Ciebie, zrób ze mną co chcesz”.

Dlaczego w chrześcijaństwie bardzo kluczowe jest odróżnienie intelektualnej akceptacji prawdy od jej doświadczenia?

Bo chrześcijaństwo to poważne decyzje, które podejmujesz na nieskończenie długi okres i które kosztują. Możesz intelektualnie rozumieć, co Jezus mówi o kochaniu swoich wrogów i o przebaczeniu, ale jeśli jesteś chrześcijaninem, to dobrze wiesz, że masz tak żyć. Wiesz też, ile czasem kosztuje decyzja, by zgodzić się z tym co mówi Bóg. To nazywa się też 'umieraniem dla siebie'. Czy ktoś chciałby umierać dla idei? Dla ukochanego człowieka: tak. Może...

A co jeśli myślisz, że jesteś chrześcijaninem, ale nie poznałeś, nie doświadczyłeś Jezusa tak realnie, aby Mu zaufać w tych „kosztownych” kwestiach? Otóż Bóg tak dobrze nas zna, że rozwiązuje te trudności. Pozwala ci przechodzić przez różne problemy razem z Nim i przekonać się, że Jemu można zaufać.
 
Lora
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2006-2012 Żyj na MAX - positive influence, kościół Źródło Rzeszów