W skrócie

CZYSTA KREW
Dzień ma się już ku schyłkowi. Zmęczony jedziesz do domu. Z radia leci jakaś muzyka. Przerywa ją komunikat o tym, że gdzieś w jakiejś małej wiosce w Indiach kilku wieśniaków zmarło na grypę. Właściwie nie szokuje cię jakoś ta wiadomość. Zastanawia tylko trochę, że wysyłają tam całą ekipę lekarzy. Wzruszasz ramionami, chce ci się spać. Niedzielny poranek. Wiadomości powtarzają wczorajszy komunikat... – zaraz... – w Indiach na tajemniczą grypę zmarło około trzydziestu tysięcy mieszkańców górskich wiosek. Trzydzieści tysięcy?...  W tak krótkim czasie? Co to jest?!...
 

Sonda

Ja i sfera nadprzyrodzona
 

Od początku

gości: 135274
START
Odessa - moje impresje Drukuj Email
Redaktor: lora   

fot. lora

Wyjazd do Odessy uprzytomnił mi ile zniszczenia diabeł posiał na świecie.
Nasz plan był taki: pomóc wierzącym, którzy zajmują się bezdomnymi dziećmi
mieszkającymi na ulicy, przekazać wiedzę i doświadczenie pracy z dziećmi
trudnymi z Polski. Efekty: ufam, że czegoś ciekawego się dowiedzieli.
Dla mnie było to wstrząsające doświadczenie.

Zobaczyłam samotne i pozbawione opieki dzieci, które same muszą się zatroszczyć o siebie. Uświadomiłam sobie jak mało rozumieliśmy dotąd z ich kultury, warunków ukraińskich, jak daleko jesteśmy też jako Polska w opiece nad dziećmi. Okazało się, że na Ukrainie nie ma sprawnie działającego systemu otaczania opieką dzieci w ogóle.
Państwo zdaje się nie widzieć problemu. Nie dostrzega się dzieci żyjących na ulicy. Co gorsze są podejrzenia, iż niewygodne świadectwa problemów usuwa się z większych miast, aby turyści nie widzieli biedy.fot. lora

Przed wyjazdem miałam dylemat: po co właściwie  spotykać się z dziećmi na ulicy i proponować im jakieś zajęcia, skoro one przede wszystkim potrzebują domu, bezpiecznego miejsca do spania i jedzenia?
Jednym słowem: trzeba zabezpieczyć podstawowe potrzeby bytowe zanim zajmiemy się psychologicznymi czy duchowymi. Będąc na spotkaniach z dziećmi miałam podobne wrażenie a do tego jeszcze poczucie bezradności.

Pewien chłopczyk zaczął płakać. Ktoś go pocieszał, potem podeszłam do niego i zapytałam o co chodzi. Powiedział, że chciałby „podarok” (podarunek). Zapytałam, co by chciał, on że „igruszku”, taką „sabaćku maleńkuju” (małego pieska). Oczywiście rozczulił mnie i zaskoczył takim typowo dziecięcym pragnieniem zabawki, gdy właściwie nie miał rzeczy podstawowych: domu, łóżka, itp.
Może to i objaw jego zdrowienia i chęci powrotu pod skrzydła odpowiedzialnych dorosłych. Może chęć zdobycia uwagi i lekka manipulacja, bo wie że takie słowa rozczulą.   

Jak odpowiadać na tego typu potrzeby dzieci? Jakie zadanie mamy my - chrześcijanie?

Biblia mówi o potrzebie ochrony biednych ludzi.fot. lora
Już w czasach Starego Testamentu Bóg nadał prawa mające ochraniać ludzi nie posiadających środków do życia.

Zabronione było np. pobieranie odsetek od pożyczanych pieniędzy:

Wj 22:24 „Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie karzesz mu płacić odsetek.”

Bóg nakazał pozostawianie nieco z plonów na polu aby biedni mogli je zebrać:

Kpł 23:22 „Kiedy będziecie zbierali plon waszej ziemi, nie będziecie wycinali doszczętnie skraju pola i nie będziecie zbierali do końca kłosów. Zostawisz je dla ubogiego i dla przybysza.”

Bóg nakazał wspieranie finansowe ubogich.

Pwt 15:7 „Jeśli będzie u ciebie ubogi któryś z twych braci, w jednym z twoich miast, w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem”.

W Biblii widać wiele praktycznych pomysłów mających zabezpieczyć podstawowe potrzeby ludzi.
Przykładowo płaszcz zastawiony za pożyczone pieniądze (płaszcz służył do okrywania się w nocy), musiał być oddany przed nocą, aby jego właściciel nie zmarzł.

Pwt 24:12-13 „Wszakże jeśli to jest człowiek ubogi, nie położysz się spać nakryty tym zastawem, lecz zwrócisz mu zastaw przed zachodem słońca, aby mógł spać pod swym płaszczem, błogosławiąc tobie, a Pan, Bóg twój, policzy ci to za dobry czyn.”

Chrześcijanie winni być wyczuleni na potrzeby ubogich.

Apostoł Paweł mówił: Gal 2:8-10 … Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych, bylebyśmy pamiętali o ubogich, co też gorliwie starałem się czynić.”
List Jakuba 1:27 Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

Jezus  uczynił jednego ze swoich uczniów odpowiedzialnego za finanse i regularne dawanie ofiary ubogim i dla uczniów było oczywiste, że Judasz się tym zajmuje.

Jn 13:29 „Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim.”
Jn 12:5 „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?”

Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych...

Na koniec myśl, która mnie poruszyła: Kiedys przyjdzie dzień, kiedy przed Bożym tronem znajdziemy się wszyscy i Jezus podzieli nas na dwie grupy. fot. lora

Tych, którzy nie reagowali na potrzeby innych - Jezus publicznie odrzuci.

Ale drugim powie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie”.

Oni być może będą zaskoczeni: jak to, nie pytasz ilu ludziom opowiedziałem Ewangelię, ile godzin się modliłem, ile razy byłem w kościele? W końcu zapytają: ależ kiedy my cię nakarmiliśmy, kiedy  odzialiśmy itd. ?

… Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście…  Mat. 25:31-40

 


*******fot. lora
Dzieci ulicy to termin socjologiczny służący do opisania procesu wykluczenia społecznego niepełnoletnich. Nie zawsze związany jest on z rzeczywistą bezdomnością lub osieroceniem dzieci. Często wprawdzie faktycznie dzieci te wychowują się - czyli bawią, pracują, żebrzą, kradną a nawet czasowo mieszkają na ulicach - ale równocześnie posiadają domy i rodziny.

W terminologii międzynarodowej wśród dzieci ulicy wyróżnia się kilka kategorii :
- street working children - dzieci, które pracują na ulicy, ale utrzymują kontakt z rodziną i zazwyczaj wracają tam na noc;
- street living children - dzieci, które mieszkają i pracują na ulicy i prawie nie utrzymują kontaktu z rodziną;
- children at risk - dzieci, których warunki życia dalekie są od postanowień Konwencji o Prawach Dziecka; ciężko pracują lub przebywają w więzieniach. Głównymi powodami opuszczania domu przez dzieci są nędza i przemoc w rodzinie.

Według UNICEF w 2004 roku na całym świecie problem ten dotyczył blisko 100 mln dzieci. Z tego ponad blisko 50 mln w Afryce i ponad 40 mln w Ameryce Łacińskiej.
lora

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2006-2012 Żyj na MAX - positive influence, kościół Źródło Rzeszów